SONY DSC

hghggh

Po nieudanym debiucie w postaci modelu R39 powrót singla do gamy modeli BMW został zainicjowany nową sytuacją rynkową. Czytelnicy Automobilisty wiedzą, bo wspominałem już o tym w kilku artykułach, że 1 kwietnia 1928 roku w całej Rzeszy Niemieckiej właściciele pojazdów z silnikami o pojemności do 200 cm³ zostali zwolnieni z obowiązku posiadania prawa jazdy i odprowadzania podatku. Ta zmiana przepisów miała zainicjować masowy rozwój motoryzacji i spełniła pokładane w niej oczekiwania. Firmy mające w swoim programie produkcyjnym motocykle o pojemności poniżej 200 cm³ odnotowały rekordową sprzedaż. Dynamika wzrostu sprzedaży u czołowych producentów dwusuwowych motocykli DKW i Zündapp zagwarantowała tym firmom dominację na rynku. Producenci luksusowych motocykli tacy jak NSU, BMW czy Wanderer poddani presji rynku także wprowadzili do sprzedaży jednocylindrowe, czterosuwowe motocykle nowego segmentu 200 cm³. NSU model 201 R (199 cm³) i Wanderer 1,5 PS typ H (196 cm³) miały premierę już w roku wprowadzenia nowych przepisów, ale nie sprzedawały się wyśmienicie – były za drogie. Przez dwa lata produkcji modelu 201 R sprzedano łącznie 6.561 sztuk, gdy modelu Zündapp Z 200 w samym tylko kwietniu 1928 roku zjechało z taśmy 4.2oo sztuk! Przed kwietniem 1928 roku prawdopodobnie nikt w firmie BMW nie myślał jeszcze o powrocie do produkcji singli. Ale niemalże następnego dnia po wprowadzeniu nowych przepisów, BMW przystąpiła do opracowania nowego motocykla. Prace projektowe musiały być prowadzone z dużą starannością. Wśród potencjalnych nabywców panowała przecież opinia wyniesiona z doświadczeń z modelem R 39, że BMW nie umie produkować silników jednocylindrowych. Aby odmienić ten pogląd należało mieć produkt przemyślany w najdrobniejszych szczegółach, bezawaryjny, łatwy w codziennej obsłudze i serwisie. Tym założeniom udało się w pełni sprostać – zaprojektowano motocykl BMW R2. Motocykle: model R2, jak i jego następcy R4 i R35, do dzisiaj uznawane są za niezawodne, a R35 doczekał się pieszczotliwej nazwy „osiołek” schlebiającej jego wartości użytkowej. Więcej wiadomości zamieściłem w artykule w Automobiliście – Nr 9/2012. Zapraszam do lektury.

Komentarze do tego posta są wyłączone.

stat4u